22

Matt Stuart – wyjątkowy łowca chwil z Londynu

  • Typ pasjonata, deskorolkarz, który stał się fotografem, pod drodze zaliczając przygodę z kung-fu, paleniem zioła i graniem na trąbce
  • Współzałożyciel (razem z Nickiem Turpinem) słynnego kolektywu In-Public
  • W 2016 nominowany do członkostwa w Agencji Magnum Photos
  • Fotografuje od 20 lat (12 lat w kolorze), zużywając średnio 3 rolki filmu dziennie. Jego głównym aparatem ulicznym jest całkowicie mechaniczna Leica MP. Aparatów cyfrowych używa tylko do zleceń komercyjnych (w branży reklamowej).

    Wielka Brytania. Anglia. Londyn. 2006. Oxford Street. © Matt Stuart/Magnum Photos

Patrząc na jego porywające zdjęcia, trudno uwierzyć, że Matt Stuart do 22 roku życia praktycznie nic nie wiedział na temat fotografii. Matt pracował w obsłudze reklamacji w call-center, a pierwsze ważne fotograficzne albumy (Henri Cartier-Bressona i Roberta Franka) pokazał mu ojciec, utalentowany grafik i fotograf-amator. Młody Stuart złapał bakcyla, rzucił pracę i palenie trawki, przez trzy lata pracował jako asystent fotografa (jak to zabawnie opisuje Stuart „as Tea Maker, Phone Answerer, Toilet Cleaner, Delivery Boy), lądując ostatecznie w branży fotografii reklamowej.

Wielka Brytania, Anglia. Londyn. 2013. Oxford Street. © Matt Stuart/Magnum Photos

Wielka Brytania. Anglia. Londyn. 2004. Charterhouse Street. © Matt Stuart/Magnum Photos

Wg jego rozmówców, znajomych – dowcipny i zamaszysty styl Matta Stuarta jest świetnym odbiciem jego pogodnej, pełnej entuzjazmu osobowości. Matt zaczął od b&w, ale już od wielu lat fotografuje w kolorze. Szczególnie upodobał sobie najpopularniejszy kolor – czerwony, uwielbia też na zdjęciach londyńskie autobusy.

Wielka Brytania. Anglia. Londyn. 2016. © Matt Stuart/Magnum Photos

Wielka Brytania. Anglia. Londyn. 2015. © Matt Stuart/Magnum Photos

Stuart udowadnia też stale, że jego sukces nie wziął się z niczego. Słynne zdjęcie gołębia na Trafalgar Square poprzedziło 1,5 godzinne leżenie na trotuarze.

Matt Stuart odnajduje w fotografii ulicznej rodzaj medytacji [“it’s a Zen-like feeling”]. Świetnie opisuje mechanizm zatracenia w trzech fazach:
1. Patrol.
Czyli Matt idzie, nic się ciekawego nie dzieje i absolutnie mu to nie przeszkadza, często wręcz sprawia przyjemność.
2. Etap wciągnięcia, zaangażowania.
Czyli coś już jest na rzeczy, ale nadal jest to faza, w której swobodnie można iśćdo toalety, napić się kawy, uzupełnić zużyte kalorie.
3. Totalne działanie.
Wręcz oddychanie tym co się wokół dzieje, intensywne wąchanie, słuchanie, wszystkie zmysły działają na najwyższych obrotach. Matt zapomina wtedy o jedzeniu, piciu, o tym, że najwyższy czas iść do domu.

A najbardziej chyba lubi jak zaangażowanie i instynkt pozwolą mu przewidzieć co się za chwilę stanie na ulicy (mimo tego całego zgiełku i chaosu).

Wielka Brytania. Anglia. Londyn. 2010. Oxford Street. © Matt Stuart/Magnum Photos

Wielka Brytania. Anglia. Londyn. 2011. Oxford Circus. © Matt Stuart/Magnum Photos

Stuart, który fotografuje głównie w Londynie i porusza się często tą samą trasą widzi dużo zalet w robieniu zdjęć w dobrze znanym sobie miejscu. Zna miasto i wie, że w stolicy Wielkiej Brytanii „w poniedziałki zamożni ludzie idą na zakupy (bo jest cicho i spokojnie, nikt wtedy nie robi zakupów, a bogaci nie muszą wtedy obijać się o pospólstwo), dostawy i przesyłki są w poniedziałki i wtorki, w środy starsi ludzie korzystają z tanich biletów w kinach i teatrach, czwartki są jak dawne piątki, czyli ludzie idą się napić i pobawić, w piątki połowa miejscowych, prawdziwych londyńczyków wyjeżdża poza miasto i równocześnie rozpoczyna się najazd turystów, niedziele są zwykle spokojne”.

Wielka Brytania. Anglia. Londyn. 2008. Hyde Park. © Matt Stuart/Magnum Photos

Wielka Brytania. Anglia. Londyn. 2013. Notting Hill. © Matt Stuart/Magnum Photos

Widzi też podobieństwo między jego dawną pasją a streetem: „deskorolkarz znajduje odpowiednie miejsce, gdzie może ćwiczyć dany trick cały dzień i czasem wyjdzie mu ten jeden raz”. I często nikt tego nie widzi! Stuart ceni w fotografii to, że zdjęcie jest równocześnie dowodem na to, że dany „trick” mu się udał, dowodem, który można publikować, zatrzymać, cieszyć się nim długo.

Wielka Brytania. Anglia. Londyn. Trafalgar Square. © Matt Stuart/Magnum Photos

„Nie jestem pewien, co przyszło pierwsze: bycie wścibskim czy zainteresowanie street photo, ale fascynacja ludźmi i tym jak żyją jest głównym powodem dla którego fotografia daje mi tyle radości”.

„Nie potrafię się schować za światłami i technologią, polegam zwykle na małym aparacie, cierpliwości i dużej ilości optymizmu. To co dostaję w zamian to szansa na zrobienie uczciwego zdjęcia, w którym ludzie od razu rozpoznają szczerość, autentyczny moment, które zapadnie głęboko w ich pamięci”.

„Chciałbym być lustrem. Pokazywać ludziom z mojego miasta co lubią, robią, jak się zachowują, jak żyją. […] Uwielbiam patrzeć jak ludzie zachowują się w miejscach publicznych”.

‘W fotografii ulicznej cudowne jest to, że tych najlepszych scen nie jesteś w stanie sobie nawet wyobrazić ani ich odtworzyć”.

Wielka Brytania. Anglia. Londyn. 2009. Regent’s Park. © Matt Stuart/Magnum Photos

źródła:
nytimes.com
bjp-online.com
petapixel.com

Pokaż komentarze

No Responses Yet